Archiwum
Zakładki:
czyli: extatyczne wzloty i traumatyzujace upadki polskiego filmowca w UK
RSS
poniedziałek, 29 sierpnia 2016

Jestem w trakcie realizacji promosa dla najwiekszej, centralnej synagogi w Londynie.

Byli w bardzo dobrych ukladach z polska ambasada. Teraz, w związku z niedawna zmiana rezimu w Polsce zmienil się tez ambasador. Nie wiem jak się teraz między nimi uklada. Spytam nastepnym razem.

Centralna synagoga w Londynie ma problem. Problemem jest wymieranie mieszkajacych w centralnym Londynie religijnych Zydow uczeszczajacych do synagogi. A niereligijnych i nieuczeszczajacych jest calkiem sporo. Nie muszę chyba dodawac, ze zydowskie rodziny, jeśli stac je na mieszkanie w centralnym Londynie, do biednych raczej nie naleza. Przewaznie są to lekarze, prawnicy i finansjera.

Bylem na kilku eventach w synagodze i filmowalem je. Teraz montuje. We wtorek ide jeszcze zrobic dokretki – detale architektoniczne budynku, witraze, okolice synagogi, master-shoty etc. Problem z jakim boryka się synagoga jest bardzo realny i dorazny. Na ich eventach srednia wieku to 60 lat i to tylko dla tego, ze obliczam srednia uwzgledniajac trojke dzieciakow kantora i kilku innych (kantor to taka szycha w kazdej synagodze, nie rabin ale glowny spiewak i manager w jednym). Gdyby nie dzieciaki srednia wieku bylaby okolo 80ki. Widzieliscie kiedys Skrzypka na Dachu (Fiddler on The Roof – 1971, Norman Jewison) z legendarna rola Haima Topola, jako Tevye Mleczarza? 



Jest tam scena snu Tevyego, w ktorym na cmentarzu zydowskim z grobow wstaja jego przodkowie. Zmurszali, pokryci kurzem i pajeczyna zgrzybiali Zydzi. Wlasnie tak mniej więcej czulem się na barbequeue w synagodze. Az się z nich kurzylo. Wygladali jak Yoda albo Morla Wszechwiedzaca z Never Ending Story (1984 Volfgang Petersen). Dodam jeszcze, ze dzialo się to w podworku-piwnicy otoczonej wysokimi kamienicami. Wszyscy zarli mieso, ja jeden wegetarianin, dali mi potem troche humusu, ale pierwszy raz w zyciu pilem izraelskie wino i muszę przyznac, ze jako moja weapon of choice jest czerwone wino, to ta gleboka, ciemna owocowosc i aksamitna kurtyna welwetu trafila – jak dla mnie – sedno sedna.... Na pewno będę to wino pamietal.

Na koncercie zamykajacym sezon synagogowy przed wakacjami, na szczescie było w cholere dzieci, chory dzieciece z dwoch szkol zydowskich w centralnym londynie. Glownie z tego materialy będę korzyslal i pod ich piosenki będę montowal.

Jeszcze było spotkanie z.... no i zupelnie mi wylecialy z glowy ich nazwiska, starosc nie radosc... - z bankierami, jednymi z glownych bohaterow crashu bankowego w 2008. Nie Lehman brothers tylko ten drugi bank. Dwa nazwiska. No i właśnie z tymi kolesiami (obaj australijscy Zydzi) było spotkanie. Dzien przed Brexitem.

A wszystkim tym eventom towarzysza totalne wyzerki, niestety w większości miesne... 80% materialu jaki mam to starzy Zydzi zajadajacy mieso na bankietach.

Moze to mój polski antysemityzm ale.... na pierwszym evencie wszyscy byli dla mnie bardzo mili. Wszyscy chcieli mnie poznac i pogadac. Na kolejnych byłem już tak nie było. Hello-hello a potem jak powietrze. Mysle, ze dowiedzieli się ze nie jestem Zydem.

A zatrudnia mnie gosc, ktory posiada prawa do utworow Krzysztofa Komedy na terytorium UK. A kontakt z nim mam przez kolezanke Oxford Girl, która była w dobrych kontaktach z poprzednim ambasadorem.



01:47, siekiera_motyka
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 07 sierpnia 2016

Ozesz kurwa, nie ma lekko w tej Jucie...




62% Jutow to Mormoni. Ech, nie lubie Ameryki, ale fajnie byloby pojechac tam na weekend. Pojechaloby sie. Pojechalo...

Sek w tym, ze festiwal za dwa tygodnie... Ludzie! Dawajcie jakies realne noticy! Gdybym wiedzial dwa miesiace w przod - pewnie bym sie stawil. Dwa tygodnie - to troche nie zyciowe, nawet jak na mormonskie standarty.



01:20, siekiera_motyka
Link Dodaj komentarz »

PORTOBELLO ROAD robi. Wlasnie dostalem emaila, ze znalezlismy sie w konkursie glownym Neu World International Film Festival w Cedar City, Utah, USA. Oczywiscie nie nie pojade. Znowu. Nie mam juz urlopu, poza tym w Glory House i tak juz mi robili trudnosci w zwiazku z moim wyjazdem terazniejszym, (jestem trzeci tydzien w Norwegii, z ktorej wyskoczylem tez na tydzien na Nowe Horyzonty do Wroclawia).

Szkoda. Cedar City jawi sie mi jako typowe amerykanskie zadupie, na ktorym dzieja sie Lynchowskie horrory, gdzie nauczyciele chemii pokatnie produkuja crystal meth, gdzie bialy smiec zamroczony tanim bourbonem wegetuje w pol snie przed swoja mieszkalna przyczepa w majtach w star spangled banner... Jawi mi sie to miejsce takim, jak wyobrazalem sobei centralna Ameryke ogladajac niegdys w Norwegii talk show Jerryego Springera pasjami....

Oh well - jak mawiaja Anglicy przy herbacie...
Tylko po chuja wywalilem blisko tysiac dolarow na zgloszenia do festiwali, skoro teraz na nie nie jezdze?



Do trzech razy sztuka. Moze nastepnom razom odpowie jakis festiwal europejski? O ile bedzie jakas nastepna raza....



poniedziałek, 01 sierpnia 2016

Z wyplukanymi piwem elektrolitami wracam po raz kolejny z Wroclawia, tym razem z festiwalu nowe Horyzonty. Tym razem nie stracilem paszportu, telefonu, marynarki i nie musialem kupowac nowego biletu lotniczego. Moze dla tego, ze nieomal wylacznie pilem calkiem dobre piwa i trzymalem sie (prawie zawsze) z dala od mocniejszych trunkow?

Pojechalem na Nowe Horyzonty po raz pierwszy, po wieloletnich namowach ze strony jednej mojej kolezanki, ktora w tym roku wlanie nie pojechala. Bylo, ze tak powiem spoko, ale, ze tak znowu powiem - dupy tez mi nie urwalo. Przyznaje, ze nie widizalem filmow, ktore wygraly festiwal. A nie. Widzialem jeden ale byla to poranna projekcja i zasypialem na nim po trudach nocy. Egipski film. Bardzo powtarzajacy sie. Powracajace te same ujecia. bylo do przypuszczenia, ze wygra cos, juz zapowiadajaca go Dyrektor Artystyczna festiwalu w zasadzie to zapowiedziala, gdzy wspomniala, ze jest to dla niej jeen z najwazniejszych elementow programu w tym roku. Nauczylem sie juz tego na Camerimage. O nagrodach na festiwalach, przynajmniej tych naprawde znaczacych i duzych, ZAWSZE decyduje polityka.

Filmy - hmmmm.... zaden nie zwalil mnie z nog. Zauwazylem za to niepokojacy trend, ktory ewidentrnie dal o sobie znac podczas tej edycji festiwalu. A moze tak bylo juz podczas poprzednich? Ktoz to wie. Chodzi mi o kutasy. Penisy na ekranie. W wiekszosci filmow byly ujecia, w ktorych widac bylo chuje! Meskie narzady kopulacji. Kiedys tak nie bylo. Pierwszego dnia ujecie pisiora bylo w kazdym jednym filmie jaki widzialem. I w Brazylijskim Aquarius - scena orgii, wielkie pyty i w czarno bialym koreanskim, ktorego tytulu teraz sobie nie przypomne, malutki azjatycki pisiorek, w scenie nie jednej a kilku.
I w wizyjno-eksperymentalnym Matthew Barney´a De Lama Lamina - roboto-czlowieko-ptak ociera sie wackiem o mechanizm przypominajacy wal korbowy, i we francuskim In California - pracie jest obecne pod koniec jako odicie w szybie. W absurdalnej komedii Staying Vertical (tez francuskiej) - a jakze, siusiak prezy sie jak labedzia szyja zanim zostanie wprowadzony w dupe dziadkowi...
Byl tez czlonek na ekranie w Passolinim Abla Ferrary z Willemem Defoe w tytulowej roli. Brany do ust w nocy na plazy przez innego faceta. Takie tam...


Czy to jakas nowa moda?
Nie mam jakichs problemow z tym, ale czy teraz wyznacznikiem niezaleznosci i, jak to sie w Polsce mowi offowosci musi byc obecnosc
chuja na ekranie? Musze t tym pomyslec i byc moze uwzglednic to w moich kolejnych projektach....

Tak. Wybor filmow nie zrobil na mnie duzego wrazenia. Duzo lepsze byly koncerty w klubie festiwalowym. Dwa zaliczylbym nawet do re-we-la-cyj-nych!!! Taki T.Raumschmiere, DJ z Holandii, wypas, wypas! Albo mlode polskie chlopaki, ktore graly dnia nastepnego futurystycznego, porywajacego funka, trzech gosci a jaka gesta i pena substancji muza! Just wow!

No i restauracji we Wroclawiu. Wchodze i zamawiam wegetarianskie albo jeszcze lepiej weganskie danie a oni mi na to - my wszystko mamy weganskie. I Vega na rynku glownym (FANTASTYCZNY kotlet z burakow, po powrocie do Norwegii wydlubalem sobie nicia dentystyczna kawalek tego buraka z zeba i autentycznie sie nim, tym kawalkiem, rozkoszowalem....) albo Ahimsa ( czy jakos tak) na ul. Swietego Antoniego (czy jakos tak), przy kinie Nowe Horyzonty, kapitalne Thali Dnia...

Gorrraco jak cholera bylo w tym Wroclawiu. I jeszcze te dni mlodzierzy, wszedzie, wszedzie mlodzi ludzie z calego swiata, bardzo europejsko. Bardzo.

Wieczorami w kubie festiwalowym bajerowalem towarzystwo przy stolikach jakim to jak jestem tworca filmowym, ktory ma teraz wlasnie film na festiwalu w Melbeourne (w sumie to nie bajerowalem, tylko prawde mowilem) i spotkalem pare osob z mojej przeszlosci, na kumpla, ktory wydal ksiazke niedawno, pierwszy polski poemat rycerki pt. Piesn o Kacie. Wlasnie czytam.

Festiwal w Melbourne tez sie skonczyl. Nie bylo tam nikogo, kto moglby powiedziec cos o Portobello Road, niestety.... Poki co to jedyny festiwal, na jaki sie film zalapal...

A ja jestem w Norwegii z Alexem. Alex przeczytal W 80 Dni Dookola Swiata Juliusz Vernea, Diary of w Whimpy Kid, kilka czesci, Harryego Pottera, pierwsza czesc i teraz mam nadzieje zebierze sie do Autostopem Przez Galaktyke Douglasa Addamsa. Bardzo dobrze.

A ja ide spac.

Na razie.







01:48, siekiera_motyka
Link Dodaj komentarz »
piątek, 22 lipca 2016

Jestem w Tromsø - 600 km za kolem podbiegunowym. W miescinie, w ktorej ponad 15 lat temu studiowalem psychologie. Jestem tu z Alexem i z moja mama i jej kolezanka....

Za oknem biala noc. Jest polnoc a jasno jak w dzien.
Bylem wlasnie na spacerze pokarmic moj instagram.
Na skwerach grupki ludzi przyklejoych do smartphonow graja w Pokemon Go.

Miasto podupadlo.
Poroslo chwastem.
Troche jak na Piotrkowskiej w Lodzi - tam gdzie kiedys byly restauracje teraz swieca pustkami lokale do wynajecia.

Drewniane domki obchodza z farby.



01:52, siekiera_motyka
Link Dodaj komentarz »
środa, 06 lipca 2016

  A wiec wszedlem tu znowu i przywital mnie interfejs niczym z poczatku wieku. I az mi sie odechcialo.

  Zeby robic filmy trzeba czytac. Nie da sie robic filmow, jesli sie nie czyta duzej ilosci ksiazek - tak powiedzial Verner Herzog w jakims wywiadzie, na ktory napatoczylem sie niedawno na YouTube. 

  Ma racje. Nie da sie tez pisac, jesli sie duzo nie czyta. Przez ostatnie kilka lat czytalem glownie poradniki dotyczace nieruchomosci, bitcoinow (niezle skoczyly ostatnio, cholera, pluje sobie w brode, ze nie dokupilem!) i inne self-improvement, pseudo - science, pop-literature.... 

  Usiadomilem to sobie po slowach Vernera Herzoga.

  Podczas ostatniego pobytu we Wroclawiu ( ho-ho! bez przygod sie nie obylo - i paszport zgubilem, i telefon i wszysktie karty i na samolot sie spoznilem, tak tak kochani, rock and roll wiecznie zywy), no wiec podczas tego pobytu kupilem sobie troche beletrystyki jakiej moja dusza spragniona byla od dawna.

  Italo Calvino przeczytany, Hologram dla Krola przeczytany, teraz Dukaj a potem znowu Calvino, ksiazke, ktorej nie doczytalem na zajeciach z doktorem Golabem, ktory byl wampirem energetycznym....

  Ca oknem noc. Charki i ujadania lisow gryzacych sie w ciemnosciach po krzakach z brexitem. Az ciarki przechodza... Ten brexit to niezle namieszal. Ale jaja. Pamietam jak szedlem spac wieczorem i na zywo patrzylem jak mialo go nie byc. A rano Oxford Girl:

- O kurwa! O kurwa! O kurwa!
- Co?
- Wyszlismy!
- Dokad? - Spytalem. (Prosze zwrocic uwage na moja nienaganna gramatycznie polszczyzne, w momencie gdym jeszcze po czesci w objeciach Morfeusza).
- Z unii!
- Ta... juz... - i obrocilem sie na drugi bok
- Wyszlismy kurwa z unii!!!
Wtedy zrozumialem o co chodzi:
- O kuuuurwa! Pierdolisz?!
- Nie kurwa! Zobacz!

Na iPadzie miala pop-up czy push-notice z Guardiana.

- O kurwa. Ale bedzie shitstorm! - stwierdzilem niczym wytrawny komentator polityczny.
- Juz jest, funt polecial na szyje i jest krach na gieldzie!

Nastepnego dnia padla Missy. Druga sposrod oryginalnych myszy.
Pamietacie? Lola, Missy i Gwiazda? Gwiazda padla na guz, ktory miala w brzuchu a my myslielismy, ze sie tak spasla. To byla najlepsza mysza. Najinteligentniejsza. Przywodca klatki. Niestety, wraz z posuwaniem sie jej choroby slabla. Pewniego dnia w klatce byla straszna bojka, az sie krew polala. To Missy przejela wladze w klatce. Ta sama Missy, ktora na rekach Oxford Girl wyzionela ducha po konaniu przez nieomal miesiac i nadziei na wyleczenie zastrzykami ze sterydow....

TEraz zostala Lola, najslabsza, najmniejsza, o ktorej myslalem, ze nie pozyje dlugo a okazala sie ze wrecz przeciwnie.

Sa tez juz dwie nowe myszy. Hackney i Chiswick.

OH KURWA, z tego wszystkiego zapomnialem wam powiedziec!
Portobello Road dostalo sie na Phenix Film Festival w Melbourne!
Niestety nie pojade, zbyt krotki notice!
Niemniej - film przynajmniej na jeden festiwal sie dostal, poki co, licze ze jeszcze na 1-2 sie dostanie.



Alleluja i do przodu!

Zeby mi tylko ten brexit myszy nie porwal. 
Zepiej zamnkne balkon.
 
01:49, siekiera_motyka
Link Dodaj komentarz »
sobota, 10 października 2015

Portobell Road juz od pierwszych scen gruntuje swoja przynaleznosc gatunkowa do filmu z drewnianymi scenami erotycznymi. W Pierwszych minutach filmu mamy dwie sceny erotyczne, obie bardzo zle zagrane/wyrezyserowane. Takie tez sa pozostale sceny erotyczne, ktore w zamiarze producenta mialy byc wabikiem na odbiorce, bylo ich duzo w treatmencie steve'a i duzo ich wrzucilem do scenariusza, z piec lekka raczka.

Najlepsza test ta, ktorej w zasadzie nie zaliczam di scen erotycznych, gdzie nic sie nie dzieje, tylko sie caluja i nie dochodzi do zrobienia wysilonej laski. Te sceny, w ktorych sie autentycznie pierdola, sa dosc toporne. Moje wskazowki ograniczaly sie do: ok. kladzcie sie na stole i sie pierdolcie. A teraz od tylu. Alba, chodz tu z kamera. Teraz stad robimy.

I ja sie czulem zazenowany i aktorzy sie czuli zazenowani....

Ach, jakze bym teraz inaczej to robil....

Dopiero teraz zwrocilem uwage, ze pierwsza wypowiedziana z ekranu kwestia brzmi: you wanna talk abouth this? - co jest bardzo niefilmowe. Zacheta do gadania. A to jest film. Pierwsze slowa padajace z ekranu powinny miec moc i znaczenia albo chociaz intrygowac a nie byc niedopowiedzianym you wanna yes or no? Well?

Na szczescie - you wanna talk abouth this? - pada spoza kadru, wiec nie ma potrzeby lip synchu. Moge po prostu wyciac i wtedy pierwsze slowa beda brzmilay: I knew who they were! I knew who did this! -  duzo bardziej dramatyczne nizyou wanna talk abouth this? 

Pierwszy flashback cyckow z lesbijskiej sceny pod prysznicem mamy jeszcze zanim padna pierwsze slowa.

Potem plansza tutulowa a potem montaz jazdy londynskimi ulicami w nocy i koles rucha laske....

A potem zawiazuje watek poboczny w przegadanej scenie w restauracji po godzinach zamkniecia...

Ogladalem koncowke filmu i zamykajace ja napisy koncowe do punkowskiej muzyki mojego Sound Designera i bylem happy. Happy, ze znioslem wreszcie tego zbuka i moge wziac sie za Abrakadabre i robic nastepne rzeczy. Dwa rozbabrane projekty. Abrakadabra pojdzie duzo szybciej. Oceniam, ze film bedzie mial z 15 minut, nie wiecej. 1/5 Portobello.

Wierzyc sie nie chce, ze film w zasadzie skonczony. Wszystko juz zrobilem i teraz robie drugi pass wszystkiego - udoskonalam to co zrobilem za pierwszym pasem i jakies male rzeczy, ktore pominalem (rozmycie i zaciemnienie nazwy pubu, do ktorego filmowania nie mielismy prawa etc)

W tym roku jade na Camerimage, pierwszy raz od pieciu lat!


03:12, siekiera_motyka
Link Komentarze (2) »
czwartek, 08 października 2015


ok, ok, ok, poki co robie sekwencje napisow koncowych do Portobello. Drugi dzien (wieczor) juz. Film jest NAPRAWDE skonczony!


23:42, siekiera_motyka
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 04 października 2015


Probowalem pisac do was lepsza polszczyzna - kopjujac z edytora, ale nie da sie. Tekst nie pojawia sie w ogole.

Wpis o najwiekszym reformatorze kosciola od czasow Lutra - polskim ksiezulu, ktory paradowal po watykanie z kochankiem i utyskiwal, ze kosciol nie wie nic o 'homoseksualnosci' - LOL! LOL! LOL!- anyway - wpis diabli wzieli....

Jestem recami i nogami za panstwem swieckim, szanuje moich znajomych gejow, lubie Queen, ale goscia nikt do slubow czystosci nie zmuszal, dorosly byl, wiedzial, ze lubi kutasy. Bedac weganem zatrudnil sie w rzezni i teraz strzela focha....

Anyway - soczysty wpis poszedl w kosmos.

W nastepnym odcinku napisze wam o przestepstwach seksualnych mojego Senior Pastora. Yes, really.
02:08, siekiera_motyka
Link Dodaj komentarz »
środa, 09 września 2015

O ironio (a propos excellence). Tekst w poniższym wpisie sie nie wyświetla, czy sie go wstawi przed czy po obrazku.

Niezauważenie 22go sierpnia stuknęło nam 10 lat!

Happy birthday to us!

Sto lat!



00:32, siekiera_motyka
Link Komentarze (2) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 145